rano było tak:
a wieczorem {zdjęcie robione następnego dnia :)} zrobiło się tak:
krzesło pomalowałyśmy ( razem z córcią ) farbą akrylową, potem było przecieranie papierem ściernym, potem najfajniejsza zabawa w wycinanki - naklejanki, na koniec dwukrotnie polakierowane lakierem wodnym. Zapomniałm zamaskować dziurek po zepsutym szczebelku, ale to wrażeń jakie nam towarzyszyły. Dodam, że córcia ma 2,5 roczku i zabawa była SUPER, no może poza późniejszym sprzątaniem ;)
ale było warto.
genialnie Ci to wyszło!!
OdpowiedzUsuńBardzo udana przeróbka. Krzesełko stało się wyjątkowe, bajeczne!!!!
OdpowiedzUsuń